| granie "na weselach" |
| Autor | Wiadomość |
Bigos Senior Member      Skąd: Postów: 1,658 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 11-2005 Status: Offline
|
Tu pośpiech nic nie daje. I tak jesteś o 9 rano w domu  XxXxXxXxXxXxX Sport Utility Bass XxXxXxXxXxXxX
http://www.kanon.info.pl |
|
| 29-12-2005 00:06 | |
 |
JAZZ-BASS Soundomierz - Yamahofil       Skąd: Bezdomny Postów: 2,293 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Online
|
Odświeżam temat. Prosiłbym o jakieś przemyślenia  ... Twoje słowa napawają mnie optymizmem. Umacnia się w Tobie hierarchia wartości oraz "kręgosłup" moralny. Jeśli poprzesz to konsekwencją w działaniu - zajdziesz IMHO wysoko.
Nie graj chałturek które (z racji poziomu) nie dadzą Ci żadnych szans na własny rozwój ani na to że zauważy Cię podczas grania ktoś kto zaproponuje Ci udział w bardziej "rasowym" przedsięwzięciu muzycznym. Poza tym niebezpieczne jest złapanie tzw. "weselnej maniery" grania (artykulacja, sposób prowadzenia linii basu, charakterystyczne "kłamstwa" i zniekształcenia harmonii). Są na swiecie bardziej humanitarne sposoby na zarabianie pieniędzy 
Grając do tańca na weselach jedyne czego możesz się spodziewać to propozycja zagrania w innej kapeli weselnej. Ten światek jest niewielki i hermetyczny. Grywaj takie job'y które oprócz kasy dają mozliwość "pójścia wyżej". Jeśli chałturki będą kolidowac z graniem koncertów - zdecydowanie wybieraj KONCERTY!
Tyle sugestii ode mnie... Twoje zdrowie wznoszę : :
Robert "Waldorff" Adamski http://www.piano21.pl --------------------------------------------------- Co dzień budzę się piękniejszy - ale dziś to już przesadziłem  |
|
| 29-12-2005 04:59 | |
 |
MusixMan Member     Skąd: Postów: 323 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 02-2005 Status: Offline
|
Moje zdanie odnosnie grania chaltur jest takie; jezeli trafi sie do kapeli z ludzmi na poziomie to jest to rozwijajace - czlowiek ociera sie o rozne gatunki muzyczne, a to przyczynia sie do rozwoju wyobrazni muzycznej. Jezeli jednak trafi sie na cieniarzy, ktorzy graja byle jak byle tylko zgarnac kase i sie nachlac - to sciaga to czlowieka w dol. Nie mowie juz o patalachach puszczajacych dyskietki - bo to jest juz ponizej zera. Gdy gralem na chalturach moja pierwsza kapela to byli amatorszczycy przy ktorych sie nie rozwijalem. Rozpisywalem numery z kaset itd. bo oni tego nie potrafili (tzn. jak robili to sami, to akordy brali z innej planety chyba) - to oni uczyli sie ode mnie. Pozniej gdy zaczalem grywac z ludzmi, ktorzy grywali na statkach czy kontraktach to ja uczylem sie od nich i to mi dalo duzo wiecej. Moim zdaniem chaltura to nie wstyd. Jesli gra sie z ludzmi na pioziomie to moze to byc niezla szkola. |
|
| 29-12-2005 12:21 | |
 |
loju łorkiestrant      Skąd: Tarnobrzeg Postów: 833 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Offline
|
...Jezli gra sie z ludzmi na pioziomie to moze to byc niezla szkola. Racja.
Tymczasem znowu się zaczyna młynek... Sylwek, studniówki, gorące wesela w zimie. Mi też już się czasami nie chce łupać na weselach ale jakoś tak przyzwyczaiłem się 
Zespół Galeria - http://galeriatbg.pl |
|
| 29-12-2005 12:27 | |
 |
Ruphi Senior Member      Skąd: Postów: 1,544 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Offline
|
Z tego co slyszalem i co przemyslalem. Wstyd to napewno nie jest (chyba za zagrasz chujowo) Co do rozwiniecia, to z jednej storny musisz sie nauczyc wielu kawalkow ktorych bys sie nie uczyl normalnie i jezeli nauczysz sie tego pzoadnie to napewno ci to duzo da, z drugiej strony jedno wesele to jakies 8-10h grania wiejskiej muzyki wiec nikt nie bedzie gral przykladajac sie do tego tak jak podczas koncertu czy cwiczenia... Jak to powiedzial mi jeden basista "Nie graj na weselach, nabierasz takich patentow... nawet nie zauwazasz tego ale grasz wiejsko" To tylko teoretyzowanie... Jak jest naprawde tego wiedziec nie moge. może nie stroi, ale za to nierówno. http://www.myspace.com/ctrockband http://www.ct.art.pl |
|
| 29-12-2005 13:06 | |
 |
maRcin Posting Freak       Skąd: Zielona Góra Postów: 2,077 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Online
|
Odświeżam temat. Prosiłbym o jakieś przemyślenia  ... Twoje słowa napawają mnie optymizmem. Umacnia się w Tobie hierarchia wartości oraz "kręgosłup" moralny. Jeśli poprzesz to konsekwencją w działaniu - zajdziesz IMHO wysoko.
Nie graj chałturek które (z racji poziomu) nie dadzą Ci żadnych szans na własny rozwój ani na to że zauważy Cię podczas grania ktoś kto zaproponuje Ci udział w bardziej "rasowym" przedsięwzięciu muzycznym. Poza tym niebezpieczne jest złapanie tzw. "weselnej maniery" grania (artykulacja, sposób prowadzenia linii basu, charakterystyczne "kłamstwa" i zniekształcenia harmonii). Są na swiecie bardziej humanitarne sposoby na zarabianie pieniędzy 
Grając do tańca na weselach jedyne czego możesz się spodziewać to propozycja zagrania w innej kapeli weselnej. Ten światek jest niewielki i hermetyczny. Grywaj takie job'y które oprócz kasy dają mozliwość "pójścia wyżej". Jeśli chałturki będą kolidowac z graniem koncertów - zdecydowanie wybieraj KONCERTY!
Tyle sugestii ode mnie... Twoje zdrowie wznoszę : :
Dzieńks JAZZ-BASS. Pomyślę o tym. Moje zastanawianie się polega tylko na tym, skąd kasa po rzuceniu chałtur ? Ale koncerty z zespołem będą miały priorytet. |
|
| 29-12-2005 13:16 | |
 |
Anonymous Unregistered
|
Jeżeli się ma wybór, jest on prosty. Jak nie... Chałturę należy traktować cynicznie. Kasa i już. Chociaż każda praca hańbi....
Ja włąśnie dlatego nie gram teraz na "stałe" chałtury, bo sobie grywam inne rzeczy, choć czeka na mnie etat w najlepszej kapeli u nas we wsi, ale odmóiwę (a szkoda, bo gra tam najlepszy bębniarz z jakim w życiu grywałem, i nawet chałturzenie z nim, to czysta przyjemność, a i reszta kapeli dba o to, żeby stroiło, było czysto i interesująco harmonicznie).
Tylko obecnie nie wyobrażam sobie aż takiego uwiązania. Kolesie mają już zajęte WSZYSTKIE terminy na przyszły sezon... |
|
| 29-12-2005 14:48 | |
 |
DMB Member     Skąd: Postów: 475 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 11-2005 Status: Offline
|
Pieniądze nie śmierdzą, a "chałturzenie" nie hańbi 8) Często jest tak, że chałturnicy mają lepsze graty od muzykantów grajacych dla "wyższych idei". Dlatego nie widze przeszkód żeby jak ktoś ma możliwość zarobkowo pograć muzyczke biesiadną, żeby z tego nieskorzystać. Dostać jakąkolwiek robote ( że o dobrze płatnej nie wspomne) jak wiadomno jest dziś bardzo trudno. A wszystko kosztuje, szczególnie dobre sprzęta. Takwięc inwestowanie w swój rozwój muzyczny (szczególnie w sprzęt) poprzez biesiadną forme zarobkowej działalnosci muzycznej nie jest wg mnie niczym uwłaczającym czy niegodnym. Jak impreza (wesele czy inna impa tego typu) jest ok, to i sie zje, wypije, pozna nowe koleżanki a także cosik zarobi. Ogólnie nima źle \m/ |
|
| 29-12-2005 15:07 | |
 |
Anonymous Unregistered
|
Jako stary chałturnik nigdy nie nazwałem chałturzenia graniem muzyki. |
|
| 29-12-2005 15:13 | |
 |
gruby Piotr Milczarek      Skąd: Tomaszów Maz. Postów: 1,897 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Offline
|
Jako stary chałturnik nigdy nie nazwałem chałturzenia graniem muzyki. Yo
Wiekiem to podejrzewam, że jestesmy zbliżeni, ale chałturnik stary to ze mnie jeszcze nie jest, jako że na weselach szatana chwale :twisted: dopiero 2 sezony... A w styczniu dwoma weselami zaczynam już następny...
Są chwile zwątpienia, ale kasa jest też... I to powoduje, że trzymam się tego. Żeby mi nie odbiło na samym początku postawiłem samemu sobie sprawe jasno. TO MOJA PRACA! Jest na takie granie zapotrzebowanie, ludzie płacą, nie zarobie ja, to kaskę wyhaczy ktoś inny... Jak w każdej pracy wykonuje to, co jest do zrobienia najlepiej jak potrafię!!! Nieważne, że to tylko wesele, nie opierdalam się. Dla ludzi którzy płacą jest to często jeden z najwaąniejszych dni w życiu i moje sumienie nie pozwala mi na lekceważenia tego! Gram z dobrymi muzykami w pięcioosobowym składzie. Nie ma dyskietek, muza idzie na żywca. A dzieki tej kasie stać mnie na żąglowanie używanym sprzetem kupowanym po to, żeby ograć go sobie, nie licząc na łaske sklepów... Dzięki kochanemu państwu, które oświaty nie rozpieszcza jestem zmuszony grać wesela, żeby utrzymać pewien poziom materialny życia... : : Bo z pracy w szkole nie chce rezygnować, więc argumenty że można zarobić inaczej odpadają...
Wesel też mamy około trzydziestu kilku w roku i nawet na 2007 rok już zajęte terminy, więc czasem te terminy kolidują z koncertami, ale reszta składu z którym tłuczemy swoje (oczywiście dla szatana :twisted: ) jest wyrozumiała i jakoś udaje się to pogodzić...
Tyle...
Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam... : : 
http://www.myspace.com/grubynoiz |
|
| 29-12-2005 17:15 | |
 |
Aval Brzmię trendy. Podobno.       Skąd: Wszawa. Postów: 7,950 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 09-2004 Status: Offline
| |
| 29-12-2005 17:26 | |
 |
Bigos Senior Member      Skąd: Postów: 1,658 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 11-2005 Status: Offline
|
Pytanie do wszystkich uprawiających, Ile za imprezkę bierzecie ??  XxXxXxXxXxXxX Sport Utility Bass XxXxXxXxXxXxX
http://www.kanon.info.pl |
|
| 29-12-2005 18:03 | |
 |
JAZZ-BASS Soundomierz - Yamahofil       Skąd: Bezdomny Postów: 2,293 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Online
|
Moje zastanawianie się polega tylko na tym, skąd kasa po rzuceniu chałtur ? Powiem na swoim przykładzie: Przestałem grywać chałtury po niecałych dwóch latach trwania tego procederu - ponieważ bardzo żle czułem się z samym sobą i z tym co dotychczas robiłem z muzyką... było to daaaawno temu. Potem zarabiałem pieniądze na życie sprzątając przystanki autobusowe (w nocy), będąc woźnym w szkole, nocnym stróżem w komisie samochodowym oraz prowadząc biuro nieruchomości. W międzyczasie wciąż grałem i uczyłem się realizacji dźwięku. Teraz mogę się utrzymywać głównie z realizacji dźwięku i w niewielkim procencie z grania. Wciąż nad sobą pracuję i mam nadzieję że te proporcje się kiedyś zmienią...
Ale koncerty z zespołem będą miały priorytet. : : : : Robert "Waldorff" Adamski http://www.piano21.pl --------------------------------------------------- Co dzień budzę się piękniejszy - ale dziś to już przesadziłem  |
|
| 29-12-2005 18:11 | |
 |
Meehaw Senior Member      Skąd: Postów: 1,478 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 02-2005 Status: Offline
|
Panowie, chyba mnie motywujecie. Czuję się jak szmata przez ta kapelę. Rzucam to wpizdu po Sylwku. :evil: Couldn't care less, couldn't care less, I could not care less, couldn't care less, 'said I could not care less! That's all. |
|
| 29-12-2005 18:18 | |
 |
brodalus Senior Member      Skąd: Postów: 514 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Offline
|
MaRcin - mialem okazje poznać Cie osobiście, i wiesz co myśle? Jak staniesz przed faktycznym wyborem czy grać z podstarzałymi zgrzędami wesela do kotleta, czy ze swoją kapelą to co lubisz i chcesz grać to nie będziesz miał wątpliwości...szczególnie jak kapela weselna nie ma wygórowanych ambicji - tylko mini disc i byle kasa i wódka po imprezie była, no chyba ze jest innaczej to poniekąd jest sens
jakby połowa ogółu basistów miała takie podejście do instrumentu, zaangażowanie i zapał do pracy jak Ty to bylibyśmy za kilka/kilkanaścienaście lat potęga basową na świecie
życze pomyślności, czuje w kościach, że nowy rok będzie Ci sprzyjał zarówno w podejmowaniu decyzji jak i w muzyce : : Roll the bones !!! Przemek
I strip away the old debris, that hides a shining car A brilliant red Barchetta, from a better, vanished time... |
|
| 29-12-2005 18:35 | |
 |
| |
|