| granie "na weselach" |
| Autor | Wiadomość |
JAZZ-BASS Soundomierz - Yamahofil       Skąd: Bezdomny Postów: 2,170 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Offline
|
Granie na weselach to nie MUZYKA. To PRACA. Hi hi hi hi... Sobasq - czyzbyś potrafił grać (pracować) na weselu nie używając do tego celu muzyki...? : : Robert "Waldorff" Adamski http://www.piano21.pl --------------------------------------------------- Co dzień budzę się piękniejszy - ale dziś to już przesadziłem  |
|
| 07-01-2005 01:23 | |
 |
Anonymous Unregistered
|
Granie na weselach to nie MUZYKA. To PRACA. Hi hi hi hi... Sobasq - czyzbyś potrafił grać (pracować) na weselu nie używając do tego celu muzyki...? : : Jasne. Przecież 80 % numerów, które tam wykonuje do zaszczytnego miana muzyki predestynować nie może. Przeciez MUZYKA to brzmi dumnie .
I jeszcze na temat samej definicji.
Se obiecałem w ogóle, że w tą dyskusję się wdawał nie będę, bo jest bez sensu, zwłaszcza, że takie bicie piany już było chyba na poprzednim forum... Ale jak zwykle się nie udało .
Chałtura to nie jest to JAK grasz, bo u mnie na weselu grała kapela zawodowa, z Januszem Wojsławem na klawiszach zresztą (niegdyś kultowa Tropicale Thaiti Granda Banda. Jontek ma płytę. Olszak - temat na pałerplej ). Grali zawodowo, i to była chałtura, a ja teraz grywam z obszczymurkami okrutnymi i to tez jest chałtura.
No to podaję definicję chałtury.
Chałtura jest to granie za pieniądze rzeczy, których nigdy w tym samym czasie, miejscu i przeważnie towarzystwie nie zagrałbym za darmo.
Amen.
|
|
| 07-01-2005 07:22 | |
 |
szabla Member     Skąd: Postów: 230 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Offline
|
Ostrożniej Szabla z tą szabelką :  : Że wesela uwsteczniają i są gównem...(powiedz to wszystkim ludziom dla których grałeś...) O tym to każdy rozsądnie myślący muzyk powinien wiedzieć!!!!!!!!! Ale są tu pewnie ludzie, którzy dzięki takim imprezom mają kesz na bilet wstępu na koncert, zakup płyt, ,strun, wyjazd na warsztaty, nie mają bogatych rodziców badź krewnych, nie znaleźli dobrej pracy, nie potrafią postawić wszystkiego na jedną kartę, po prostu nie stać ich na "wolne łikendy". Nie popadajmy kurwa w skrajność tylko doradźmy jakoś tym którzy mają dylematy?! Uważam że cały czas należy poszukiwać jak najlepszej drogi dla siebie, starać się być lepszym bez względu na to czy się skończyło sie wesele o 4tej czy kurwa o 5tej, czy byłeś na pijackiej imprezie u kupla do 6tej, czy "przegadałeś" z dziewczyną do 7mej! Chcesz do czegoś dojść to musisz zapierdalać, nie można dać się wciągnąć w hałturnicze klimaty, przyzwyczajenia bo są one trujące!!! Cwicz i graj, szukaj czegoś co pozwoli ci zrezygnowac z dotychczasowych, drażniących cie poczynań muzycznych!(bo hałtura może być różnoraka)! Określ się - co chcesz grać, gdzie i z kim możesz to zagrać i za ile ! Musisz dążyć do sytuacji w której będziesz wiedział , że to jest to o co Ci chodziło cały czas! :  : ojeju.... aleś se po mnie pojechał
ciekaw jestem ile razy upity sierściuch groził Ci mordobiciem bo nie potrafiłeś mu zagrać ....."CEBULA i Cosnek" :shock: :shock: :shock:
szkoda nerwów SUCHY- : : : :
|
|
| 07-01-2005 09:31 | |
 |
CosmoSquig Posting Freak       Skąd: Kraków Postów: 2,724 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Offline
|
ile razy upity sierściuch groził Ci mordobiciem bo nie potrafiłeś mu zagrać ....."CEBULA i Cosnek" :shock: :shock: :shock: Heheh, i to na bas solo najlepiej Miałem kiedyś taką sytuację na weselu, że kapela wyszła odprowadzać kogośtam (wzięli akordeony, werbelek, rurę), a ja zostałem w remizie, bo przecież nie wyjdę z basem elektrycznym z sali... No i przyszedł kolo, pokazał 50 zeta i kazał sobie grać 'Ali Babę' na basie solo. Jako że elegancko odmówiłem (nie kojarzyłem kawałka - był zapisany gdzieś w funtach, ale nie bardzo wiedziałem gdzie co i jak), gość poinformował mnie, żebym "lepiej wypierdalał, bo mi kurwa napierdoli" Nie za wesoło  Dziewczyny są dla cieniasów co nie potrafią ściągnąć sobie pornosa. Już ponad dwa lata na tym samym sprzęcie. Czy to się leczy? |
|
| 07-01-2005 12:16 | |
 |
SUCHY Member     Skąd: Postów: 147 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Offline
|
Myśle że pięknym podsumowaniem "weselnego" wątku będzie wywiad z Richardem Bona w najnowszym Jazz Forum- gorąco polecam! Kto sie dokładnie wczyta to na pewno zrozumie o co w "tym wszystkim "chodzi!
Temat zakończyłem. Szabla : : : : "Wyobraźnia ważniejsza jest od wiedzy..." http://www.suchara.pl |
|
| 07-01-2005 13:29 | |
 |
maRcin Posting Freak       Skąd: Zielona Góra Postów: 2,051 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Offline
|
[No i przyszedł kolo, pokazał 50 zeta i kazał sobie grać 'Ali Babę' na basie solo. Jako że elegancko odmówiłem (nie kojarzyłem kawałka - był zapisany gdzieś w funtach, ale nie bardzo wiedziałem gdzie co i jak), gość poinformował mnie, żebym "lepiej wypierdalał, bo mi kurwa napierdoli"  Nie za wesoło  Hehe A mi kazał grać "La bambę" , też solo, na basie...może to był ten sam ? :lol:
A tak poza tym to czasem gorzej się czuję grając z rockowym składem na jakichś imprezach typu "święto miasta - kiełbasa i piwo", niż na weselu. Gramy jakieś cowery, ludzie mają nas w dupie, pod sceną pusto. Wtedy czuję się rzeczywiście jak chałturnik. |
|
| 07-01-2005 15:40 | |
 |
workingman Senior Member     Skąd: Postów: 804 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Offline
|
No właśnie i to jest dopiero chała.
A na weselu to przynajmniej większość gosci zamierza dobrze sie bawic przy muzyce.
Samo granie na weselu oczywiscie nie rozwija ale próby i przygotowanie numerów TAK. Częst trzeba zrobic jakiś numerek np. sambe czy standardzik, którego bez konieczności chałturnej nigdy by sie nie zagrało a tym samym nie poznało innych klimatów. Komfortem jest taki wybór repertuaru , który odpowiada wykonawcy. Grałem przez pewien czas w takim zespole - zespół niby weselny ale grajacy głównie rockowe numery. Imprez było nie wiele, jedna, dwie na miesiac ale klimat był zajebisty. Solóweczki na bębnach , basie itp. Gdyby się ludzie po świecie nie rozlecieli to chętnie bym to nadal kontynuował , tym bardzie że byliśmy już znani i nawet ludzie przekładali terminy wesel, żebyśmy tylko grali.
Należy pamietać również o tym, ze granie na weselu jest formą występu, prezentacji własnych umiejętnosci, pokazania się. Nie kazdemu dane będzie występowac na wielkiej scenie a na weselu ma przynajmniej tego namiastkę.
Znam paru kolesi, którzy kierując się dumą wielkiego artysty grają tylko dla siebie w domu - I czy taki stan rzeczy ma sens ?
A teraz mały psycho-test Ja sprawdzić czy gram chałture ??? czy jestem artystą ???
- Jeśli uwarzasz, ze to co robisz to gówno, to przestań to robić !!! Bo jesteś chałturnikiem w najgorszym wydaniu. - Jeśli grasz Disco-polo z pasją i pełnym zaangażowaniem i podoba ci sie to co robisz jest OK. Należy kontynuować. |
|
| 07-01-2005 17:35 | |
 |
Blues-66 Senior Member      Skąd: Postów: 913 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 12-2004 Status: Offline
|
IMO granie chałtur to nie jest pojęcie terytorialne tylko intelektualne. (...) Zdarza się, że granie "do tańca" jest wykonane nad wyraz uczciwie (choć nigdy nie byłem swiadkiem takiego zdarzenia) (...) P.S. Jestem ortodoksyjnym przeciwnikiem wykonów chałturalnych. Muszę przyznać, że zdażyło mi sie słyszeć chałturników grających wprost rewelacyjnie i było to w pod koniec lat 80-tych w Świnoujściu. Były tam wtedy takie 4 lepsze knajpy - Gryfia, Albatros i Zdrojowa (ostatniej nie pamiętam niestety) - gdzie grali naprawdę nieźli muzycy. Znałem kilku z nich więc wiem, że paru było przynajmniej po średniej szkole muzycznej. Kasa była wtedy spora, bo inne były przeliczniki walutowe więc goście mieli sprzęt, którego i dzisiaj mozna by się nie powstydzić. Ale niestety, chyba jest to wyjątek potwierdzający regułę - nigdy później nie spotkałem chałturników tej klasy. |
|
| 08-01-2005 00:01 | |
 |
Blues-66 Senior Member      Skąd: Postów: 913 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 12-2004 Status: Offline
|
Ostrożniej Szabla z tą szabelką :  : Że wesela uwsteczniają i są gównem...(powiedz to wszystkim ludziom dla których grałeś...) O tym to każdy rozsądnie myślący muzyk powinien wiedzieć!!!!!!!!! Ale są tu pewnie ludzie, którzy dzięki takim imprezom mają kesz na bilet wstępu na koncert, zakup płyt, ,strun, wyjazd na warsztaty, nie mają bogatych rodziców badź krewnych, nie znaleźli dobrej pracy, nie potrafią postawić wszystkiego na jedną kartę, po prostu nie stać ich na "wolne łikendy". Nie popadajmy kurwa w skrajność tylko doradźmy jakoś tym którzy mają dylematy?! Uważam że cały czas należy poszukiwać jak najlepszej drogi dla siebie, starać się być lepszym bez względu na to czy się skończyło sie wesele o 4tej czy kurwa o 5tej, czy byłeś na pijackiej imprezie u kupla do 6tej, czy "przegadałeś" z dziewczyną do 7mej! Chcesz do czegoś dojść to musisz zapierdalać, nie można dać się wciągnąć w hałturnicze klimaty, przyzwyczajenia bo są one trujące!!! Cwicz i graj, szukaj czegoś co pozwoli ci zrezygnowac z dotychczasowych, drażniących cie poczynań muzycznych!(bo hałtura może być różnoraka)! Określ się - co chcesz grać, gdzie i z kim możesz to zagrać i za ile ! Musisz dążyć do sytuacji w której będziesz wiedział , że to jest to o co Ci chodziło cały czas! :  : W zasadzie zgadzam się ze wszystkim oprócz jednego - nie da się przegadać z dziewczyną do 7.00. No, chyba, że wyjątkowo brzydka! 
|
|
| 08-01-2005 00:13 | |
 |
Blues-66 Senior Member      Skąd: Postów: 913 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 12-2004 Status: Offline
|
Hehe  A mi kazał grać "La bambę" , też solo, na basie...może to był ten sam ? :lol: Też kiedyś grałem chałtury i z dozą nieśmiałości przyznam się, że solówkę na basie do "La bamby" miałem w stałym repertuarze, bo gość, który usiłował grać na gitarze był za cienki (ale miał całe nagłośnienie). Zresztą grałem też za niego pare kawałków (i solówek) na gitarze m.in. w kilku "Claptonach" (tak, tak... mieliśmy w repertuarze). Muszę też powiedzieć, że wtedy nie było jeszcze disco-polo, więc życie chałturnika było łatwiejsze - chociaż wkurzało mnie, jak miałem grać kawałki Eleni  |
|
| 08-01-2005 00:27 | |
 |
JAZZ-BASS Soundomierz - Yamahofil       Skąd: Bezdomny Postów: 2,170 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Offline
|
- Jeśli uwarzasz, ze to co robisz to gówno, to przestań to robić !!! Bo jesteś chałturnikiem w najgorszym wydaniu. : : : :
- Jeśli grasz Disco-polo z pasją i pełnym zaangażowaniem i podoba ci sie to co robisz jest OK. Należy kontynuować. ... bo najprawdopodobniej pewnego dnia dojrzejesz do stwierdzenia, że diskopolo to gówno. I przestaniesz to robić - ale za to zaczniesz robić muzykę wyższych lotów. A potem jeszcze wyższych. I jeszcze... : : Robert "Waldorff" Adamski http://www.piano21.pl --------------------------------------------------- Co dzień budzę się piękniejszy - ale dziś to już przesadziłem  |
|
| 08-01-2005 00:45 | |
 |
Blues-66 Senior Member      Skąd: Postów: 913 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 12-2004 Status: Offline
|
No właśnie i to jest dopiero chała.
A na weselu to przynajmniej większość gosci zamierza dobrze sie bawic przy muzyce.
Samo granie na weselu oczywiscie nie rozwija ale próby i przygotowanie numerów TAK. Częst trzeba zrobic jakiś numerek np. sambe czy standardzik, którego bez konieczności chałturnej nigdy by sie nie zagrało a tym samym nie poznało innych klimatów. Komfortem jest taki wybór repertuaru , który odpowiada wykonawcy. Grałem przez pewien czas w takim zespole - zespół niby weselny ale grajacy głównie rockowe numery. Imprez było nie wiele, jedna, dwie na miesiac ale klimat był zajebisty. Solóweczki na bębnach , basie itp. Gdyby się ludzie po świecie nie rozlecieli to chętnie bym to nadal kontynuował , tym bardzie że byliśmy już znani i nawet ludzie przekładali terminy wesel, żebyśmy tylko grali.
Należy pamietać również o tym, ze granie na weselu jest formą występu, prezentacji własnych umiejętnosci, pokazania się. Nie kazdemu dane będzie występowac na wielkiej scenie a na weselu ma przynajmniej tego namiastkę.
Znam paru kolesi, którzy kierując się dumą wielkiego artysty grają tylko dla siebie w domu - I czy taki stan rzeczy ma sens ?
Popieram! Myślę, że właśnie teraz jest dobry czas, aby grać nazwijmy to "chałturę niszową" - 0 majteczekkropeczek oraz cebul i cosnków (tego akurat nie znam ). I trzeba się cenić, bo to muzyka dla "ekskluzywnych klientów" . I ludzie chyba mają dość jedno lub dwuosobowych wielkich orkiestr symfonicznych potrafiących zagrać wszystko ale z midów.
Poza tym przecież gramy dla ludzi, a najfajniej jest, jak się razem z publiką dobrze bawimy.
Wiem z doświadczenia, że często trafi się na weselu jakiś gość, co jest muzycznie wyrobiony - np. kiedyś dobrze po północy podszedł do nas jakiś gość, postawił Ballantinesa (kosztowało to wówczas majątek) i jeszcze dał nam w przeliczeniu na dzisiaj po 100 zł (per capita). Zapytałem, co mamy zagrać, bo nie wiem, czy akurat mamy w repertuarze. Facet powiedział, ze już agraliśmy. Ostatnim kawałkiem tej "kolejki było "Mascarade" G.Bensona (po północy zawsze przemycaliśmy jakieś ambitniejsze numery 8) ). Nikt za bardzo nie zwrócił uwagi, co gramy, ale ten jeden gość.... To jedno z najmilszych wspomnień z mojego chałturzenia. No, są też i inne, ale .... mniej muzyczne 
|
|
| 08-01-2005 00:52 | |
 |
szabla Member     Skąd: Postów: 230 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 08-2004 Status: Offline
|
WESELNICY!!! Łączmy się może tu założymy koło wzajemnej adoracji i nie długo dojdziemy do wniosku że nie ma nic lepszego od grania wesel :shock:
Panowie i Panie. Jeśli Wasza publika weselna pozwala wam na granie "claptonów" po 24.00 to naprawde gratuluje i ubolewam że przez 11 lat nie trafiłem na taką.Ale ja to w dziurze mieszkam...
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia!!
tyle z mojej strony w tym wątku, możecie sobie dalej po mnie jechać.
Pozdrawiam. : : |
|
| 08-01-2005 10:17 | |
 |
Anonymous Unregistered
|
: :
Tuchów to nie dziura!!!
Stamtad pochodzi(ła) moja babcia i spędziłem tam wystarczającą ilość wakacji w dzieciństwie, żeby stwierdzić, że Tuchów jest zajebisty!!! Pozdrawiam. |
|
| 08-01-2005 14:49 | |
 |
Blues-66 Senior Member      Skąd: Postów: 913 Grupa: Użytkownicy Dołączył: 12-2004 Status: Offline
|
WESELNICY!!! Łączmy się  może tu założymy koło wzajemnej adoracji i nie długo dojdziemy do wniosku że nie ma nic lepszego od grania wesel :shock: Panowie i Panie. Jeśli Wasza publika weselna pozwala wam na granie "claptonów" po 24.00 to naprawde gratuluje i ubolewam że przez 11 lat nie trafiłem na taką.Ale ja to w dziurze mieszkam... Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia!! tyle z mojej strony w tym wątku, możecie sobie dalej po mnie jechać. Pozdrawiam. :  : 1. Wychodziłem z takiej zasady, że to my decydowaliśmy co i kiedy gramy po "rozpoznaniu" publiki - zastrzegaliśmy też w umowie, że decydujemy o repertuarze i każdy zleceniodawca był poinformowany co go czeka. Zresztą nie każdy nas brał właśnie ze względu na "sztywny repertuar". 2. Claptony graliśmy już przed 24 - zapewniam Cię, że po 4 szybkich kawałkach (na zmęczenie publiki) "Wonderful Tonight" zrobi furorę na każdej imprezie. 3. Poza tym nie o to chodzi, żeby zaraz gloryfikować chałtury. Ale znam gości, którzy całkiem przyzwoicie z tego zyją. 4. Nie każdy musi być artystą, a wystarczy mu, ze jest dobrym "rzemieślnikiem". 5. Jak określić, czy to działalnośc artystyczna, czy chałtura?? Każdy za występ bierze kasę - i ci na koncertach rockowych i w filharmonii i w klubie jazzowym! 6. Chałtura nie ogranicza się do wesel, bo są jeszcze (przynajmniej kiedyś były) dancingi, studniówki (sezonowo ), imprezy firmowe itd. (wesel najbardziej nie lubiłem)
7. Żadnej jazdy na Tobie nie będzie (mam nadzieję), bo wymieniamy tu poglądy i każdy przedstawia jakieś argumenty.
Pozdrawiam wszystkich! : :
PS. Jeszcze, co do repertuaru. Kilku moich znajomych grajków przekonuje mnie, ze ludzie chcą tandety i dlatego oni ją muszą grać. A byłem na jedej imprezie, gdzie trafiło się 3 muzyków (dr. bg, key) i dogadali się z orkiestrą, że zagrają (i zaśpiewają) jeden nr dla koleżanki. Jak zagrali "Stranger in the night" (F.Sinatry - wyjaśniam młodszym forumowiczom), to potem musieli grać do końca imprezy. Ci goście grali ze sobą kilka lat na wycieczkowcach pływających po m.śródziemnym. Orkiestrze było głupio na początku, ale potem, gdy organizator zapewnił, że i tak im zapłaci, bawili się razem z nami.
|
|
| 08-01-2005 15:05 | |
 |
| |
|