Wszystkiego to ja akurat nie wiem...
Skoro wyboru już dokonałeś, to napewno był on dobry 
Fostexów i Tascamów nie testowałem, ale również brałem je pod uwagę przy wyborze i zdecydowałem się na bossa, bo sprawiał wrażenie najlepiej przemyślanego.
Te Bossy są szczególnie fajne dla gitarzystów - gitarę możesz fajnie nagrywać natychmiast po wpięciu kabla (wbudowany tuner i procesor efektów gitarowych). Brzmienia i presety są skonfigurowane pod kątem kapel rockowych. Taką muzę możesz więc nagrywać od kopa, z inną natomiast trzeba się trochę nagimnastykować, żeby znaleźć fajne ustawienia. Z początku trochę to wkurza - wpinasz instrument i znów musisz wyłączać te wszystkie gitarowe pierdoły (ale to tylo przy otwieraniu nowego kawałka).
Pod kątem saxu:
- masz oczywiście regulację czułości wejścia
- masz rozbudowany reverb, chorus, delay i semiparametryczny EQ
- masz podkłady bębnów (oraz kilka przykładowych kawałków, na których możesz ćwiczyć solówki)
- masz ścieżki wirtualne do powtarzania solówek
- masz możliwość 'wcinania' się i poprawiania fragmentów
Wyjście słuchawkowe nie jest regulowane, ale możesz po prostu ściszyć master. Jeśli potrzebujesz dokładniejszego ustawienia odsłuchu, pozostaje Ci wyjście liniowe na dodatkowe urządzenie (np. mikser z korektorem).
Co do karty pamięci, to czytałem gdzieś że można stosować większe, ale ja w komplecie z bossem dostałem 1GB i jak dotąd nie odczuwam potrzeby zakupienia większej pojemności. Nagrywaja stosuje dobrą kompresję, dzięki czemu ślady zajmują mało miejsca. Mam chyba 30-40 zapisanych kawałków (każdy po 5-7 ścieżek + jakieś wirtualne), a miejsca na karcie jest jeszcze sporo. W razie czego zrzucasz pliki manualnie na komp - jeśli potrzebujesz je obrobić później w bossie, to wystarczy że skopiujesz je z powrotem na kartę. Łączyć się możesz przez USB lub przez przełożenie karty do kompa.
Jeśli będziesz podgrywał gitary, to ostrożnie stosuj wbudowane symulacje brzmień - są one tak skonstruowane, że słychać niekiedy pewnego rodzaju 'dysproporcję' pomiędzy instrumentami puszczonymi przez preamp, a tymi zgrywanymi 'na czysto' - bez prampu.
Na moim majspejsie jest nagranie, które wykonałem na br900 w bardzo krótkim czasie (tak krótkim, że nawet nie znormalizowałem głośności w masterze
- jest trochę za cicho). Kawałek to generalnie pitolenie, ale od stwierdzenia 'a może coś sobie nagram' do wrzuconej mp3 na myspace minęło mniej niż 2 godziny (a wtedy jeszcze niezbyt dobrze kumałem obsługę tego pudła, plus nie miałem pomysłu co zagrać - a proces 'twórczy' też chwilę trwa).
http://www.myspace.com/cozmosquig
Miłej zabawy z nagrywają 